
Większość list pakowania na Islandię wygląda tak samo: kurtka przeciwdeszczowa, warstwowanie, dobry krem. Wszystko słuszne, wszystko nudne i wszystko już wiesz.Ta lista jest inna. Skupia się na tym, czego zabrać nie pomyślisz - i czego nie musisz wieźć wcale. Zebraliśmy doświadczenia podróżników z naszej społeczności - ludzi, którzy pakowali za dużo, za mało, nie to co trzeba i płacili za to w terenie.
To nie jest miejsce na oszczędzanie. Kurtka musi mieć membranę zatrzymującą wodę na poziomie minimum 10 000 mm słupa wody - Gore-Tex lub odpowiednik. Popularne kurtki z sieciówek oznaczone jako "water resistant" przemokną przy pierwszym porządnym deszczu, a na Islandii deszcz potrafi trwać bez przerwy dwa dni.
Dżinsy schną na Islandii nawet dwa dni. Przy wilgoci, jaką funduje wyspa, to katastrofa już drugiego dnia wyjazdu. Dwie pary spodni softshell lub trekkingowych wystarczą na tydzień.
Merino wool jeśli możesz - nie śmierdzi po kilku dniach noszenia, można zakładać wielokrotnie i reguluje temperaturę zarówno w chłodzie jak i przy wysiłku. Tańsze syntetyki też działają, ale wymagają częstszego prania.
Puchówka pakuje się mniejsza i lżejsza. Polar wysycha szybciej gdy przemoknie. Latem wystarczy jedno, zimą weź oba. Warstwa środkowa to ten element, który większość ludzi pakuje za cienki - "przecież lato".
Brzmi absurdalnie. Każdy kto tego nie wziął, żałował przy lodowcu albo na wietrznym klifie. Islandia ma swoje zasady niezależnie od miesiąca.
Niekoniecznie drogi model - proste spodnie z membraną wystarczą. Chronią gdy kurtka nie daje już rady przy długim deszczu lub przy wodospadach gdzie bryzgi lecą poziomo.
Obowiązkowy. Gorące źródła i lokalne baseny geotermalne to jedno z najlepszych doświadczeń na Islandii - i jedno z najtańszych. Bez stroju kąpielowego wycinasz sobie tę opcję całkowicie.
Reykjavik ma świetne restauracje, ale nikt tu nie chodzi w garniturze ani sukience wieczorowej. Czyste jeansy i dobra koszula wystarczą dosłownie wszędzie.
Muszą być rochodzone minimum 2–3 tygodnie przed wylotem. Nowe buty kupione tydzień przed wyjazdem to proszenie się o odciski przy pierwszym dłuższym spacerze. Islandzki teren jest wymagający - kamienie, błoto, nierówne powierzchnie.
Kostka ma znaczenie. Przy przejściach przez rzeki i podmokłe łąki niskie buty nasiąkną natychmiast.
Lekkie, zajmują mało miejsca. W basenach geotermalnych chodzisz po mokrych powierzchniach - klapki są wymagane. Sprawdzają się też wieczorem w kwaterze.
Niedoceniony sprzęt. Przy wejściach w teren wulkaniczny lub na mokre łąki chronią buty i kostki przed brudem i wodą. Małe, lekkie, warte zabrania.
Dwie pary wystarczą. Jedna trekkingowa, jedna na miasto i basen. Więcej to zbędny ciężar, który będziesz przeklinać przy każdym pakowaniu auta.
GPS, zdjęcia, nawigacja, prognoza pogody - telefon pracuje na Islandii intensywniej niż w domu. Na mrozie bateria siada szybciej niż w ciepłe dni. Duży powerbank to spokój na kilka dni bez szukania gniazdka.
Niezbędny do zorzy - bez statywu zdjęcia nocne są nieostre. Przydaje się też przy wodospadach i zachodnich słońcach. Lekki, podróżniczy model za kilkadziesiąt złotych wystarczy.
Przy deszczu i bryzgach przy wodospadach elektronika i sucha odzież muszą być zabezpieczone. Tani worek dry bag z Decathlonu za kilkanaście złotych wystarczy i jest jedną z najlepszych inwestycji przed wyjazdem.
Islandia ma gniazdka typu F - identyczne jak w Polsce. Żadnego adaptera nie potrzebujesz.
Islandia leży wysoko geograficznie - promieniowanie UV przy bezchmurnym niebie i odbiciu od śniegu jest silniejsze niż na śródziemnomorskiej plaży. Latem słońce świeci całą dobę. Oparzenia słoneczne na Islandii zdarzają się częściej niż turyści się spodziewają.
Wiatr i niska wilgotność powietrza dosłownie wysuszają skórę. Po tygodniu bez kremu ręce wyglądają jak pergamin - to nie przesada, to relacja od naszych podróżników.
Nawet przy dobrze rochodzonych butach. Islandzki teren jest wymagający, dni bywają długie. Lepiej mieć i nie potrzebować.
Na Islandii są meszki - głównie w Interior latem. Na wybrzeżu i w miastach niemal ich nie ma. Nie przewymiaruj tego problemu, ale jeśli jedziesz w głąb lądu - warto mieć.
Między atrakcjami na Ring Road potrafi być 60–80 km do następnej miejscowości, a nie każda stacja benzynowa ma pełne zaopatrzenie. Batony, orzechy, suszone owoce - miej zawsze coś w aucie.
Gorąca herbata przy zorzy o drugiej w nocy albo przy lodowcu w deszczu zmienia całkowicie charakter doświadczenia. Jeden z najlepiej ocenianych przedmiotów przez podróżników z naszej grupy. Niepozorny, ale robi różnicę.
Islandzka woda z kranu jest jedną z najczystszych na świecie - pij bez obaw, uzupełniaj butelkę wielorazową dosłownie wszędzie. Wożenie wody z Polski to zbędny ciężar i wyrzucone pieniądze.
Przewodniki papierowe - Maps.me z mapami offline, Google Maps i strona road.is dają więcej aktualnych informacji niż jakikolwiek drukowany przewodnik. Książka to kilkaset gramów bez wartości dodanej w terenie.
Dużo gotówki - Islandia jest praktycznie bezgotówkowa. Kartą zapłacisz wszędzie - przy wodospadach, na farmach, w małych kawiarniach. 50–100 EUR na absolutny wypadek wystarczy na cały wyjazd.
Walizka pełna ciuchów - przy systemie warstwowym wystarczą 3–4 zestawy na tydzień. Pralka jest dostępna w większości kwater (zapytaj wcześniej przy rezerwacji) i w laundretach w większych miejscowościach.
Na Islandii możesz kupić niemal wszystko czego zapomnisz - ale za cenę dwukrotnie wyższą niż w Polsce. Apteka, sklep outdoorowy, supermarket są w Reykjavíku i kilku większych miejscowościach. Jeśli coś zostawisz w domu, świat się nie skończy. Jeśli natomiast wylądujesz z nowymi butami i bez kremu na wiatr - pierwsze dwa dni dadzą ci to odczuć.